Zola Emil
Francuski pisarz. Najważniejszy twórca i teoretyk europejskiego naturalizmu. Pracował jako dziennikarz i redaktor wydawnictwa Hachette, następnie poświęcił się wyłącznie pracy twórczej. Początkowo pozostawał pod wpływem tradycji romantycznej, np. opowiadania Contes a Ninon (1864). Uwagę czytelników i krytyki zwróciła jego pierwsza powieść naturalistyczna Teresa Raquin (1867, wydanie polskie 1974). Sławę przyniósł mu złożony z 20 tomów cykl powieściowy Rougon-Macquartowie. Historia naturalna i społeczna rodziny za Drugiego Cesarstwa (1871-1893, polskie przekłady poszczególnych tomów od 1876, pełne wydanie polskie tom 1-20, 1956-1961), obejmujący m.in. powieści społeczno-obyczajowe: W matni (1877), Nana (1880), Germinal (1885), Ziemia (1887), Klęska (1892). 1894-1897 opublikował trylogię Trzy miasta (wydanie polskie 1895-1898). Śmierć pisarza przerwała pracę nad czterotomowym cyklem Quatre Évangiles (tom 1-3, 1899-1903). W 1898 Zola opublikował głośny pamflet polemiczny Oskarżam! (wydanie polskie 1953) w obronie A. Dreyfusa, za który został skazany na rok więzienia i uciekł do Anglii, skąd wrócił 1899. Jego przekonania ewoluowały od republikanizmu do socjalizmu utopijnego i od skrajnego pesymizmu do umiarkowanego optymizmu. W obfitym dorobku publicystycznym oraz krytycznoliterackim, zebranym w 7 tomach, m.in. w Mes haine (1866), wyłożył zasady naturalizmu, rozbudowane w Le roman expérimental (1880) i Les romanciers naturalistes (1881). Wystąpił w obronie nowych kierunków sztuki, głównie impresjonistów (nowy wybór prac Słuszna walka 1974, wydanie polskie 1982). Także autor kilku tomów nowel i utworów dramatycznych. Twórczość Zoli, odwołująca się do metod ówczesnej nauki, wywarła duży wpływ na literaturę wielu krajów europejskich, a także Ameryki. ARTYZM ZOLI Styl Zoli nosi piętno jego umysłu jest namiętny aż do brutalności, nie zna efektów subtelnych ani odcieni; największą jego zaletę stanowi dynamizm, zresztą dosyć jednostajny, oraz intensywność obrazów. Ale nadmierne rozbudowywanie opisów i zbytnie bogactwo szczegółów obciążają ten styl, i tak już monotonny. Bezradność pisarza wobec życia duchowego rzuca się w oczy: Zola transponuje tę sferę rzeczywistości na obrazy materialne, które przytłaczają swoją treścią i działają deformujące. Wszystko staje się materią, ciężką i potężną, nic nie mówi o niezależności czy chociażby o istnieniu duszy.
Leave a Reply