Archive for the Dwudziestolecie category.

Katastroficzna wizja przyszłości świata w "Szewcach" S. I. Witkiewicza.


0 comments Author: admin Filled under: Dwudziestolecie

Rozwój świadomości ideowej Cezarego Baryki (wpływ rodzinnego domu i życiowych doświadczeń bohatera na jego ewolucję wewnętrzną).

Główny bohater “Przedwiośnia“ wywodzi się z rodziny o silnych tradycjach niepodległościowych. Jego pradziadek uczestniczył w powstaniu listopadowym, a ojciec, Seweryn, również brał udział w walkach niepodległościowych. Cezary Grzegorz Baryka urodził się z Baku, gdzie przeżył dzieciństwo, otoczony miłością i troską rodziców. Od wybuchu I wojny światowej rozstaje się z ojcem i odtąd staje się arogancki, sprawia problemy wychowawcze, ucieka ze szkoły. Z entuzjazmem przyjmuje wybuch rewolucji w 1917 r. - jego pierwszym “rewolucyjnym“ czynem jest pobicie dyrektora szkoły. Rewolucja przynosi mu nieograniczoną swobodę i wolność, dlatego opowiada się po jej stronie. Czuje się silny i bezkarny. Dopiero aresztowanie matki, do którego sam doprowadza i jej śmierć powodują u Cezarego wyrzuty sumienia i przemianę na lepsze. Ostatnie złudzenia co do słuszności rewolucji traci pracując przy grzebaniu zwłok, gdy dostrzega tragiczny wymiar rewolucji, jej okrucieństwo, bestialstwo, cierpienie i śmierć bezbronnych i niewinnych ludzi. Spotkanie z ojcem owocuje wyjazdem do Polski, obcej i nieznanej Cezaremu. Tu przeżywa rozczarowanie tym, co zastaje. Samotny po śmierci ojca, bezdomny, znajduje schronienie u Szymona Gajowca, dawnej miłości matki. Rozpoczyna studia, które przerywa wojna polsko - bolszewicka. W jej trakcie ratuje życie Hipolita Wielosławskiego, który zaprasza go do siebie, do Nawłoci. Tam Cezary przeżywa perypetie miłosne, które powodują, że powraca do Warszawy, gdzie porzucił sercowe fascynacje na rzecz polityki. Chce wobec spraw politycznych i społecznych zająć własne stanowisko, szuka dróg rozwoju, poznaje różne programy, ale żadnego nie akceptuje. Mim prób i poszukiwań nie udaje mu się sformułować własnego zdania. Ostatecznie, w odruchu solidarności, staje po stronie ciemiężonych. Na czele tłumu biedaków kroczy w stronę Belwederu. Cezary to typ bohatera dynamicznego, zmieniającego się wewnętrznie pod wpływem kolejnych doświadczeń, ale zawsze mającego jakieś marzenia. Całe jego życie od momentu osiągnięcia dorosłości to ciągłe poszukiwania i kolejne rozczarowania. Indywidualność Cezarego rozwija się w latach wojny i nadciągającej w ślad za nią rewolucji w Rosji. Od chwili wyjazdu ojca na front przestaje być komukolwiek posłuszny, zrywa z nauką. Spędza czas na łobuzerskich wybrykach, a następnie popiera rewolucjonistów. Czuje się odpowiedzialny za ucisk ludzi żyjących w nędzy. Chociaż rewolucja zniszczyła jego dobrobyt, przekazał bolszewikom ukryty skarb rodzinny. Obrazy rzezi Turków i Ormian, widok zabitej młodej Ormianki i obejście się ze zwłokami matki (zdarcie obrączki raz ze skóra palca) budzą w Cezarym wątpliwości. Wystygł jego zapał, nie mógł zaakceptować śmierci niewinnych ludzi, szerzącej się grabieży i powszechnego chaosu. Wahania te wystąpiły u niego i w trakcie spotkań z warszawskimi komunistami. Dostrzegł i zaczął rozumieć, jak głębokie sprzeczności dzielą robotników i ich pracodawców. Nawet gdy wziął udział w marszu na Belweder, nie opuściły go wątpliwości. Pamiętał bowiem niezwykłą brutalność rewolucji w Baku. Postać komunisty warszawskiego, antoniego Lulka, jest zdecydowanie niesympatyczna. Cezary przeżywał rozterki sumienia, nie umiał pozostać obojętnym wobec tego, co działo się w kraju. Drażniła go powolność i pewność siebie Gajowca, jego program uważał za niewspółmierny do potrzeb ówczesnej rzeczywistości, odnosił się do niego ironicznie. Cezary pozostał do końca niezdecydowanym, nieprzekonanym co do słuszności jakiegokolwiek programu i takim uczynił go żeromski, który nie zamierzał wskazywać narodowi drogi rewolucji i sam mnożył pytania o przyszłość Polski, o receptę na poprawę jej losów. Ostrzegł tylko, że jeśli w inny sposób nie zreformuje się stosunków w państwie, może dojść do krwawego przewrotu.

0 comments Author: admin Filled under: Dwudziestolecie

Obraz rzeczywistości społecznej i politycznej w "Przedwiośniu" S. żeromskiego.

“Przedwiośnie“ zostało ukończone przez żeromskiego i wydane w 1924 roku. Tematyka powieści związana jest ze współczesną żeromskiemu rzeczywistością. Sytuacja polityczno - gospodarcza kraju wciąż nie ulegała poprawie po odzyskaniu niepodległości po 123-letniej niewoli w 1918 roku. Program stabilizacji ekonomicznej nie przyniósł zadowalających rezultatów, podobnie było z reformą walutową. Wartość polskiego złotego wciąż nie była stała. Trwały strajki, raz po raz wybuchały manifestacje robotnicze. Zamiast uchwalać reformy, w sejmie prowadzono wyniszczające młode państwo walki polityczne. Kraj był wstrząsany konfliktami narodowościowymi. Ponadto na mapie politycznej Polska była usytuowana między dwoma niebezpiecznymi przeciwnikami - Niemcami i Związkiem Radzieckim. Stanowiska polityczne w kraju ulegały polaryzacji, politycy prawicowi zwalczali przede wszystkim komunistów, upatrując w nich siły najbardziej zagrażającej Polsce. Odbywały się więc liczne aresztowania i procesy komunistów. W takich okolicznościach żeromski spróbował dać obraz sytuacji kraju, przedstawić siły polityczne i wizerunek warstw społecznych Polski, sformułować propozycje programów społeczno - politycznych. Opisał także zagrożenia i niebezpieczeństwa, przed którymi stoi młode państwo polskie. Powieść jest próbą odpowiedzi na pytania o przyszłość Polski. Bohater powieści, Cezary Baryka, zostaje skuszony do wyjazdu do Polski przez ojca, który opowiada mu mit o szklanych domach, będących uosobieniem marzeń o idealnej Polsce. Po przekroczeniu granicy kraju Cezary widzi nędzne, tonące w błocie prowincjonalne miasteczko z odrapanymi ruderami i przygraniczną biedę. Wówczas uświadamia sobie utopijność wizji przywołanej przez ojca. Przeżywa rozczarowanie tym, co zastaje. Samotny po śmierci Seweryna Baryki, znajduje schronienie u Szymona Gajowca, dawnej miłości matki. Rozpoczyna studia, które przerywa wojna polsko - bolszewicka, w czasie której ratuje życie Hipolita Wielosławskiego. Przyjaciel w dowód wdzięczności zaprasza go do swojego majątku w Nawłoci, gdzie arystokracja żyje w dostatku i beztrosce. Cezary poznaje i akceptuje - do pewnego momentu - beztroskie życie ziemiaństwa, upływające wśród “kolacyjek“, “kawuś“, spacerów i zabaw, flirtów i miłostek. Nikt nie pracuje, wszystko robi służba. Cezary poddaje się urokom takiego życia, jednak co pewien czas przemyka mu przez głowę myśl, że nie zawsze tak będzie, że przyjdą czasy, kiedy zadowolona służba dokona krwawej rzezi wśród tych, którym teraz z uśmiechem usługuje. Zamieszkawszy w Chłodku, Cezary przebywa wśród chłopów, patrzy na ich świat z ich perspektywy, a nie z wysokości dworskiej bryczki. Dostrzega wówczas cały ogrom niesprawiedliwości i krzywdy społecznej w Polsce. Gdy obserwuje życie komorników i widzi całą beznadziejność ich na wpół zwierzęcej egzystencji; gdy dowiaduje się o masowo umierających dzieciach i o starcach wynoszących z ogrzanych chałup na mróz, aby “prędzej doszli“ i nie zadręczali żywych, spracowanych i głodnych swym kaszlem, pluciem krwią albo nieskończonymi jękami - odżywa w nim bunt przeciwko takiemu urządzeniu świata. Gdy dodatkowo napotyka objawy bierności chłopstwa, pogodzenia się z beznadziejnym losem, braku zainteresowania tym, co dzieje się na świecie, odczuwa gniew i wściekłość. Z kolei warszawskie środowisko komunistów przedstawione jest w sposób antypatyczny, odrażający. Niechęć budzi ich wygląd i szablonowe przemówienia, klasa robotnicza przeżarta jest nędzą i chorobami. Komunizm w powieści to “wiatr od Wschodu“, obca naleciałość, budząca strach i grozę. Sfery rządowe (reprezentowane w powieści przez Szymona Gajowca) cechuje zbyt powolne tempo przygotowywanych reform i zbyt mały zakres zmian. Program Gajowca okazuje się niewystarczający. “Przedwiośnie“ jest syntezą rzeczywistości polskiej współczesnej autorowi i zapytaniem o drogę rozwoju na przyszłość, aby okazała się ona skuteczna i bezpieczna.

0 comments Author: admin Filled under: Dwudziestolecie

Inny świat- streszczenie

Utwór został podzielony na dwie części o podobnych rozmiarach i zamknięty Epilogiem. Pierwsza z nich zawiera osiem rozdziałów, w tym jeden złożony z trzech podrozdziałów (Praca), zaś druga — z siedmiu rozdziałów (dwa z wewnętrznym podziałem). Tytuły wyodrębnionych fragmentów książki zostały w niniejszym streszczeniu podkreślone grubszą czcionką. Część pierwsza Witebsk — Leningrad — Wołogda. Pobyt autora w więzieniu w Witebsku został ukazany jako wspólny los wielu osób oczekujących na wyrok. Tekst rozpoczyna się informacją, że jest koniec lata, aresztowani wsłuchują się w dochodzące odgłosy, umieją je rozpoznawać. Ich dni wypełnia oczekiwanie, niepewność jutra, wielka niewiadoma —. co się z nimi stanie. Zamknięci ludzie próbują tworzyć grupy (katolicy wokół księdza, żydzi przy rabinie). Nowy więzień z Grodna — maleńki, czarny „Jewriej” (12Y — przyniósł tragiczną wiadomość: „Niemcy wzięli Paryż” (12). Informacje ożyciu w celi przeplatają literackie opisy pogody. pory dnia. Autor relacjonuje warunki i przebieg przesłuchania przed ogłoszeniem wyroku. Wyrwany ze snu, w ostrym świetle żarówki skierowanym na twarz, musiał odpowiadać na pytania. Zarzucono mu, że jest polskim oficerem pracującym w niemieckim wywiadzie (w wysokich butach z cholewami, podobnych do „oficerek” próbował przekroczyć granicę Związku Sowieckiego i Litwy, skojarzono również podobieństwo brzmieniowe z nazwiskiem marszałka lotnictwa niemieckiego — w języku rosyjskim Herling wymawia się Gerling). Ostatecznie oskarżenie sformułowano tak: „Zamierzał przekroczyć granicę sowiecko-litewską, aby prowadzić walkę ze Związkiem Sowieckim.” (14). Ogłoszono wyrok: pięć lat w obozie pracy. W nowej celi (jeszcze ciągłe w więzieniu witebskim) narrator spotkał Rosjan i żydów. Jednego z żydów, szewca, aresztowano i skazano na pięć lat za to, że sprzeciwił się tandetnemu zelowaniu nowych butów skrawkami skóry. On jednak uważał, że stało się to na skutek ludzkiej zawiści - wykształcił syna na kapitana lotnictwa. Wierzył, że wstawiennictwo spokrewnionego oficera wyzwoli go z opresji. Niedługo po opowieści żyda na skutek donosu jednego z „bezprizornych” odebrano mu po rewizji jedyną pamiątkę — fotografię syna. Dalej następuje szczegółowy opis drogi do miejsca zsyłki: warunki, w jakich transportowano skazanych, pogoda, postoje, zasłyszane informacje o liczbie więźniów w ZSRR — W dyskusjach więziennych wahała się ona pomiędzy 18 a 25 milionami (21). Autor stopniowo zapoznaje się z terminologią więzienną. Dowiaduje się o różnicach między przetrzymywanymi. „Urkowie” — to przestępcy kryminalni, recydywiści, którzy mają daleko lepszą pozycję niż więźniowie polityczni („biełoruczki”), są niejako na usługach kierujących obozem, wprowadzają swoje porządki. Narrator stale obserwuje życie więźniów, nawiązuje nowe znajomości, dowiaduje się, za co skazano tych ludzi — następuje wymiana informacji. Rozdział kończy się wiadomością, że Herling wraz z innymi dotarł do stacji Jercewo pod Archangielskiem. Nocne łowy. Autor wyjaśnia, w jaki sposób organizowano sowieckie obozy pracy. Jercewo powstawało od 1937 r., budowane przez skazanych. W niskiej temperaturze (-400C) spali w prowizorycznych szałasach, odżywiali się trzystugramową porcją czarnego chleba i talerzem gorącej zupy dziennie. Po wyrębie lasu na polanie wzniesiono baraki i otoczono je drutem kolczastym. W Jercewie rozwinięto przemysł drzewny. Drewno transportowano stąd koleją. Od owych pionierskich lat utrzymał się „proizwoł”, tzn. rządy więźniów od późnego wieczoru do świtu. Strażnicy nie wtrącali się w wewnętrzne porachunki, przemoc i krzyki mordowanych „politycznych”. Nocą jeszcze bardziej wzrastała władza „urków”. Autor opisuje swoje pierwsze dni w obozie. Po przybyciu rozchorował się i trafił do szpitala — lazaretu — położonego w pobliżu baraku dla kobiet. Szpital był jedynym miejscem, gdzie spało się w pościeli i otrzymywało godziwe pożywienie. Tam poznał mężczyznę chorego na „pyłagrę”. Takich jak on i innych nieuleczalnie chorych umieszczano w „kostnicy” („trupiarni”), gdzie w trudnych warunkach czekali na śmierć. W lazarecie narrator poznał siostrę Tamarę, od której dostał trzy książki. Dzięki transakcji z „urką” (oficerskie buty i 900 gramów chleba) został przydzielony jako tragarz do bazy żywnościowej (dzięki temu uniknął pracy w brygadzie „lesorubów” (drwali) lub przewiezienia na inny „łagpunkt”. Była to również ciężka praca (czasem po dwadzieścia godzin na dobę), ale stwarzała okazję do kradzieży jakichś produktów żywnościowych, a więc dawała szansę przetrwania. Po zmroku w obozie odbywały się „nocne łowy” (por. tytuł rozdziału), tzn. polowanie na kobiety. Oderwani od rodzin ludzie z wielką siłą odczuwali popęd seksualny. „Urkowie”, którzy mieli pewną swobodę poruszania się i przewagę nad innymi więźniami, wykorzystywali ją podczas eskapad w okolice kobiecego baraku. Nieostrożne lub nowo przybyłe skazane były narażone na bolesne doświadczenia. Autor przedstawia okoliczności zbiorowego gwałtu, dokonanego przez ośmiu „urków” na Marusi. Dziewczyna przychodziła potem co noc do Kowala (przywódcy grupy), jednak budziło to między kompanami konflikty, wtedy szef pozwolił im ponownie ją zgwałcić. Potem Maro-się przeniesiono do innego obozu. Kowal podeptał jej miłość dla zachowania zgody między „urkami”, Praca. Rozdział ten składa się z trzech części zatytułowanych: Dzień po dniu, Ochłap, Zabójca Stalina. W pierwszej z nich znajdujemy szczegółowy rozkład dnia pracy w obozie. począwszy od pobudki. Po śniadaniu więźniowie wędrowali do odległego miejsca, by do wieczora rąbać las, oraz do innych zajęć, w nadziei, że minie czas kary i wrócą do domu. Niejednokrotnie okazywało się, że pod byłe pretekstem wyrok przedłużano, czasem „biezsroczno”, czyli dożywotnio (np. kolejarzowi Ponomarence z Kijowa, który — gdy stracił nadzieję — zmarł na atak serca). Przydatność więźniów oceniano ze względu na wydajność w pracy i odpowiednio żywiono. Ustawiano trzy kotły. W pierwszym była najrzadsza kasza bez dodatków dla słabych, schorowanych, me osiągających wymaganych norm, w drugim — gęściejsza dla wyrabiających 100 procent normy, zaś ci, którzy byli tak sprawni, że wypracowali 125 procent normy, otrzymywali łyżkę gęstej kaszy ze śledziem. Podobnie dzielono chleb — po 400, 500 i 700 gramów dziennie. Praca była wyczerpująca, wielogodzinna, w trudnych warunkach klimatycznych, dlatego niewielu udawało się uzyskać prawo do trzeciego kotła. Wykonywano różne zadania: Za „ lesorubami” ruszały brygady na birżę drzewną, brygady ciesielskie do miasta, brygady ziemne, brygady na bazę żywnościową, brygady zatrudnione przy budowie dróg, na stacji pomp i w elektrowni. Od wrót obozu rozchodziły się na wszystkie strony czarne korowody więźniów —pochylonych, skurczonych z zimna i wlokących za sobą ciężko nogi [...] (57). Więźniowie byli głodni, czasem okradali się, wyrywali sobie blaszankę z zupą. Ich zarobki zatrzymywano, wyjaśniając, że zaledwie pokrywają utrzymanie w obozie. Fragment tego rozdziału, zatytułowany Ochlap, opowiada losy Gorcewa, więźnia, który niewiele mówił o sobie, ale dowiedziano się, że był enkawudzistą w Charkowie. W brygadzie „lesorubów” dał się poznać do jako fanatyk broniący partii i komunizmu. Kiedyś w przypływie złości powiedział, że zabił wielu ludzi. Gorcew został w pełni zdekonspirowany, gdy w obozie pojawiła się jedna z jego ofiar. Więźniowie na znak Dimki (zamknięcie drzwi na klucz) jednocześnie przystąpili do wymierzenia sprawiedliwości. Bili, kopali, uderzali żelaznym prętem. Przydzielono mu najcięższą pracę bez zmiennika, nie dawano chwili wytchnienia, czerpano przyjemność z torturowania go. Kiedy stracił przytomność przy pracy i przewożono go do obozu, po drodze „zgubił się” i zamarzł. W części pt. Zabicie Stalina autor opowiada niezwykłą historię zesłańca chorego na tzw. „kurzą ślepotę” (utrata zdolności widzenia po zmroku na skutek braku tłuszczów w pożywieniu), który starał się ukrywać swoją chorobę. Trafił on do obozu na skutek oskarżenia o próbę zamachu na Stalina — po pijanemu założył się, że strzeli w jegooko na portrecie. Kiedy po siedmiu latach pobytu w łagrze ujawniono jego chorobę, został przeniesiony z brygady tragarzy do „lesorubów” na powolną śmierć. Stracił godność i popadł w obłęd — uwierzył, że istotnie zabił Stalina, chciał zapewne uzasadnić swoje cierpienie przyznaniem się do zbrodni. Drei Kameraden. Rozdział przedstawia trzech niemieckich komunistów, którzy uciekli z Niemiec z powodu Hitlera w nadziei, że w Związku Sowieckim znajdą azyl. Tymczasem oskarżono ich o działalność szpiegowską i skazano na pobyt w obozie pracy w Jercewie. Stefan studiował na uniwersytecie w Hamburgu, a pozostali dwaj — rosły Hans i przysadzisty Otto — pracowali w warsztatach mechanicznych w Dusseldorfie. (…) Wszyscy trzej należeli przed puczem hitlerowskim do niemieckiej partii komunistycznej [...] (84). Po pożarze Reichstagu każdy z nich (nie znali się) powziął myśl o ucieczce do „kraju komunistycznej szczęśliwości”. Hans i Otto spotkali się przy pracy w charkowskiej fabryce maszyn. Stefan angażował się jako członek komitetu studenckiego w Kijowie (nie studiował, uczył się dopiero języka). Zostali uwięzieni na fali Wielkiej Czystki. Po długotrwałym śledztwie zostali skazani n dziesięcioletnie wyroki. Z Jercewa odesłano ich do Niandomy. Rozdział zawiera dopisek, w którym Grudziński wspomina, że 1947 r. w Londynie dowiedział się, iż zimą 1940 r. most na Bugu przekroczyła grupa niemieckich komunistów, którzy powracali do swego kraju po doświadczeniach obozowych. Ręka w ogniu. Autor opatrzył ten rozdział mottem z Zapisków z martwego domu F. Dostojewskiego: … że zaś zupełnie bez nadziei żyć nie można, znalazł rozwiązanie w dobrowolnym, prawie sztucznym męczeństwie (91). Tekst rozpoczyna refleksja o pracy i śledztwie jako narzędziach tortur, dających sadystyczną satysfakcję tym, którzy je zadawali. Należało pozbawić człowieka jego godności, osobowości, zmusić do przyznania się do najbardziej absurdalnych win i całkowicie podporządkować oprawcom. Wstęp ten prowadzi do ujawnienia losu Michaiła Aleksiejewicza Kostylewa, z którym Gustaw Herling—Grudziński zaprzyjaźnił się w Jercewie, Kostylew został uformowany na wzorowego komunistę, znał dzieła klasyków marksizmu. Podczas studiów w Akademii Morskiej we Władywostoku korzystał z prywatnej wypożyczalni książek Bergera, dzięki której poznał dzieła Balzaca, Stendhala, Flauberta i Musseta. Owe ćwiczenia w języku francuskim doprowadziły do zachwytu nad kulturą Zachodu. Odsunął się od partii, ale na razie nie wykorzystano tego przeciw niemu. Gdy uwięziono starego Bergera, wydało się, kto korzystał z wypożyczalni książek i tak — przez przypadek — doszło do uwięzienia Kostylewa. Mimo potwornych tortur nie przyznał się do szpiegostwa, więc zarzucono mu organizację tajnej grupy na uniwersytecie, a ostatecznie skazano na dziesięć lat pracy w obozie za próbę obalenia z pomocą obcych mocarstw ustroju Związku Sowieckiego. Zgubiły go marzenia o podróżach po Zachodzie i niefortunnie wypowiedziane zdania: „ Wyzwolić Zachód! Od czego? Od takiego życia, jakiego myśmy nigdy nie oglądali na oczy!” (108). W obozie starał się pomagać innym, oddawał swoją żywność, wspomagał chorych, zawyżał więźniom normy (rodzaj oszustwa nazywany „tuftą”), aż jeden z brygadierów go zadenuncjował. Odesłany do brygady leśnej i złamany pracą fizyczną stał się człowiekiem nielitościwym, dążącym do zdobycia większej ilości chleba kosztem innych, zatracił swoje człowieczeństwo. Odzyskał równowagę psychiczną dzięki książkom i wtedy postanowił ocalić swoją godność, skazując się przy tym na potworne cierpienie: żeby nie pracować dla oprawców potajemnie opalał w ogniu rękę, tak, żeby rana się nie zabliźniła. Ponieważ nie można go było wyleczyć, skierowano go na etap na Kołymę, co w praktyce oznaczało śmierć. Nie spotkał się z matką, chociaż przez lata łudzono go taką nadzieją. Nie zezwolono również narratorowi, żeby zastąpił przyjaciela. W desperacji Kostylew oblał się wiadrem wrzątku i umarł w męczarniach, do końca zachowując swoją godność. Nie zawiadomiono o śmierci Kostylewa jego matki, która przyjechała z daleka po to, by się dowiedzieć o tym na miejscu i zabrać kilka pamiątek po swoim dziecku. Dom Swidanij. Obok wartowni postawiono nowy barak, w którym więźniowie mogli spotkać się z kimś z najbliższej rodziny, jeżeli im na to pozwolono. Starający się o widzenie również musieli wykazać wielki heroizm, by w końcu uzyskać zgodę. Obie strony zobowiązywały się do milczenia na temat warunków życia w obozie. Więźniowie spotykali się z bliskimi ostrzyżeni, umyci, czysto ubrani. Mogli przebywać najwyżej trzy dni w „Domu Swidanij”, również odpowiednio przygotowanym: umeblowany pokój z firankami, czysta pościel. Była to również przystań (…) życia uczuciowego (129), za którym tęskniono, bo przecież obóz to miejsce gwałtów, prostytucji, kpin z ciężarnych dziewcząt. Gdy jeden z więźniów dostał list z informacją, że żona po widzeniu oczekuje dziecka, traktowano je niemal jak wspólne. Czasem z „Domu Swidanij” dochodziły odgłosy płaczu. Niekiedy spotkania były zarazem momentami tragicznego rozstania małżonków, którzy już nigdy nie mieli być razem (długoletnia rozłąka bywała przyczyną rozpadu związku). W przeważającej większości były to jednak chwile bardzo oczekiwane, po których trudno było znowu wrócić do przerażającej obozowej rzeczywistości. Zmartwychwstanie. Szpital był w obozie jedynym miejscem, gdzie otrzymywało się bardziej kaloryczne i uzupełnione witaminami pożywienie, można było tu odpocząć w lepszych warunkach. Więźniowie, którzy byli u kresu wytrzymałości, dokonywali samookaleczeń, by dostać się chociaż na parę dni do lazaretu (np. Dimka z tego powodu nosił protezę prawej nogi, co dało mu też szansę na stosunkowo lekką pracę „dniewalnego” w baraku). Narrator opisuje swój pobyt w szpitalu w towarzystwie Niemca S. i rosyjskiego aktora filmowego Michaiła Stiepanowicza W. Wolny lekarz Jegorow zakochał się w pielęgniarce — więźniarce Jewgienii Fiodorownie, która, gdy poznała studenta z Leningradu, właśnie jego obdarzyła uczuciem. Lekarz doprowadził do przeniesienia go w inne miejsce, ale siostra poprosiła o to również. Umarła przy porodzie, wydając na świat dziecko ukochanego studenta. Wychodnoj dień. Czas wolny od pracy, tzw. „wychodnoj dień”, był przewidziany co dziesięć dni, jednak zarządzano go w obozie średnio co 3-4 tygodnie. Więźniowie wypełniali go rozmowami, śpiewem, pisaniem listów do rodziny. Wtedy przeprowadzano także rewizję — tzn. kontrolowano osobiste rzeczy uwięzionych. Rozdział ten zawiera również historię Kozaka znad Donu, Pamfiłowa, dawnego „kułaka” pozbawionego gospodarstwa, którego syn, Sasza, młody lejtnant wojsk pancernych w Armii Czerwonej, skąpił ojcu listów, uważając go za słusznie skazanego. Pamfiłow rzetelnie pracował, licząc na spotkanie z synem. Po długiej przerwie otrzymał list (szedł on prawie rok) z wyraźnym potępieniem ze strony najbliższego człowieka. Załamany więzień najpierw się rozchorował, ale potem wrócił do pracy, nie starał się już jednak o wielką wydajność — stracił jedyny jej cel. Pewnego dnia Sasza znalazł się w tym samym obozie. Ojciec wybaczył mu wszystko. Nazajutrz młodego Pamfiłowa odstawiono etapem do Niandomy. Fin Rusto Karinen opowiada o próbie ucieczki z obozu, którą podjął zimą 1940 r. Skazano go po zabójstwie Kirowa, posądzając o to, ze przywiózł do Rosji instrukcje dla zamachowców. Po siedmiu dniach uciążliwej wędrówki w mrozie i o głodzie zasłabł we wsi oddalonej od obozu o piętnaście kilometrów. Chłopi odwieźli go z powrotem, a w Jercewie tak go skatowano, że ledwo uszedł z życiem. Często odtąd mawiał: „Od obozu nie można uciec (…)” (172). Jeżeli więźniów nie upilnowali strażnicy, to reszty dokonywał głód i mróz —wracali sami. Część druga Głód. Z powodu doskwierającego głodu fizycznego i seksualnego więźniowie zapominali o zasadach moralnych z czasów wolności. W tych skrajnych warunkach kobiety uciekały się do prostytucji, by zapewnić sobie pożywienie lub lżejszą pracę. Autor nie potępia takiej postawy, ponieważ wymusił ją głód. Więźniowie reagowali na brak dostatecznego pożywienia bardzo różnie. Wykształcony, kulturalny człowiek z zasadami, profesor N., szybko stał się zaniedbanym ludzkim wrakiem przeżywającym ataki szalu głodowego. W tej części książki znajdujemy słynny fragment: Przekonałem się wielokrotnie, że człowiek jest ludzki w ludzkich warunkach, i uważam za upiorny nonsens naszych czasów próby sądzenia go według uczynków, jakich dopuścił się w warunkach nieludzkich — tak jakby wodę można było mierzyć ogniem, a ziemię piekłem (176). Krzyki nocne. To jeszcze jeden rozdział opatrzony cytatem z Zapisków z martwego domu F. Dostojewskiego: My, ludzie bici — mówili — mamy odbite wnętrzności; oto dlaczego krzyczymy po nocach. (190). Autor kontynuuje rozważania o głodzie prowadzącym do apatii, opuchlizny głodowej i śmierci. Zniszczeni obozem i torturami ludzie bali się jednak umierać (wtedy po człowieku nie pozostawał nawet ślad), jednak byli i tacy, którzy się o to modlili —jak stary czeczeński góral, którego pozbawiono majątku, zesłano rodzinę (nie wiedział nic o losach bliskich), jego zaś okrutnie katowano, by wyjawił miejsce, gdzie zakopał worek pszenicy (była to jego zemsta, w której wytrwał do końca). On jeden me krzyczał w nocy. Inni więźniowie bali się anonimowej śmierci. ¬ródłem tego niepokoju było stałe narażanie się na nią I poczucie wspólnego losu — bezsilności, bezbronności więźniów. Zawierano układy, że ten, kto ocaleje, zawiadomi rodzinę o losach kolegów. Zapiski z martwego domu. Tytuł tego rozdziału autor zapożyczył od Dostojewskiego, który w swoich wspomnieniach z Sybiru ujawnia prawdę, że Rosja to martwy dom. Grudziński przedstawia tu, w jaki sposób więźniowie zaspokajali swoje potrzeby kulturalne. Zdarzały się pokazy filmowe, a także — oczywiście rzetelnie ocenzurowane — więzienne spektakle teatralne. Złodziej Kunin prowadził wypożyczalnię książek z obozowej biblioteki, gdzie znajdowały się przede wszystkim pozycje propagandowe, ale również dzieła klasyków rosyjskich. Natalia Lwowna, pracująca w biurze rachmistrzów, życzliwa dla innych, skora do wzruszeń, wręczyła autorowi książkę Dostojewskiego, która stała się dlań źródłem informacji o dawnym życiu obozowym, okazją do porównań i zachętą do samobójstwa, traktowanego jako pewna szansa wyzwolenia. Jednak po dwóch miesiącach książka wróciła do Natalii Fiodorowny, która czerpała z niej inne wartości — przede wszystkim nadzieję. Próbowała ona popełnić samobójstwo. Odratowaną przeniesiono do pracy w kuchni, a potem do cerowania worków (ponieważ wynosiła więźniom ziemniaki). Autor przedstawia losy artystów przygotowujących kolejny spektakl: tancerkę Tanię, wytatuowanego postaciami cyrkowymi Wsiewołoda i żyda — skrzypka Zelika Lejmana. Była to składanka różnych elementów, ale łaknący strawy duchowej więźniowie byli mą zachwyceni. Na tyłach otieczestwiennoj wojny. Podzielony na dwie części (Partia szachów i Sianokosy) rozdział jest trzecim, który otwiera cytat z wspomnianego już dzieła F. Dostojewskiego, mówiący o donosicielstwie. Po napaści Niemców na Związek Radziecki w czerwcu 1941 r. więźniowie liczyli na zmianę sytuacji w obozie, szybko jednak okazało się, że jest on na tyle odległy od centrum zdarzeń, że me mają one nań wielkiego wpływu. W grudniu 1941 r. Stalin obwieścił, że ofensywę niemiecką zatrzymano na przedpolach Moskwy i Leningradu. Była to wiadomość przekreślająca nadzieje więźniów. Autor opisuje dalej sytuację związaną z denuncjacją. W baraku technicznym zatrudniano osoby z wyższym wykształceniem, między innymi Ormianina Machapetiana, z którym narrator grywał w szachy. Po usłyszeniu radiowego komunikatu o strąceniu przez samoloty sowieckie 35 maszyn nieprzyjaciela miody pijany technik wyraził ciekawość, ile spadło samolotów rosyjskich. Jeden z obecnych — Zyskind — natychmiast pobiegł go zadenuncjować. Machapetiana zmuszono do potwierdzenia tego faktu, zaś nieostrożnego młokosa zastrzelono. Donosicielstwo było w obozie na porządku dziennym, skłamano do takiego zachowania, a nawet zmuszano. W części zatytułowanej Sianokosy jest mowa o zaangażowaniu więźniów do pracy przy sianie. Narrator zaprzyjaźnił się tam ze starym bolszewikiem, Sadowskim, człowiekiem prawym, solidarnym i inteligentnym. Po sianokosach brygadę skierowano na birżę drzewną, gdzie piłowała kloce i jodły masztowe. Tu Grudziński zachorował na cyngę: Wszystkie zęby chwiały mi się w dziąsłach jak w miękkiej plastelinie, na udach i nDgach poniżej lwlan wystąpiły ropiejące czyraki [.1 (245). Do dolegliwości dołączyła się kurza ślepota. Mimo amnestii dla Polaków, nie zwalniano go z obozu. Wielką pomocą służył mu Machapetian. Dopiero stary szewc uświadomił Herlingowi, że właśnie ów „przyjaciel” donosu na niego do Struminy — kobiety, w stopniu starszego lejtnanta NKWD. Męka za wiarę. Spośród dwustu Polaków w Jercewie pozostało sześciu. Grudziński podjął więc desperacką głodówkę protestacyjną wraz z innymi rodakami. Naczelnik obozu, Samsonow, umieścił buntowników w izolatorach. Niedaleko przebywały trzy Węgierki, siostry zakonne, które odmówiły pracy w obozie, traktując ją jak służbę szatanowi. Po kilku dniach troje więźniów zabrano do szpitala, zaś Grudziński zaobserwował, że zaczyna puchnąć z głodu. Koledzy przekazywali sobie wiadomości między celami. ósmego dnia Zyskind wyprowadził z cel narratora i więźnia określonego jako T. Podpisali oni depeszę do ambasadora Rzeczypospolitej, Kota, w Kujbyszewie i zostali umieszczeni w szpitalu. Stary lekarz Zabielski uratował im życie zastrzykami z mleka (gdyby zjedli zupę, dostaliby skrętu kiszek). Trupiarnia. Tu umieszczano ludzi niesprawnych, niezdolnych do pracy. Z czasem, gdy ich stan uległ znacznej poprawie, mogli znowu wrócić do dawnego baraku, jednak zazwyczaj przebywali w tym miejscu do śmierci. Ludzie ci nie pracowali, ale byli gorzej odżywiam i dlatego żebrali pod kuchnią o resztki strawy. Autor również tu przebywał. Spotkał dawnego druha Dimkę, komunistę Sadowskiego, inżyniera M. Właśnie w „trupiarni” Grudziński poznał losy Dimki, dawniej popa w Wierchojańsku, potem kancelisty, który dał się przekonać do nowego ustroju i stracił wiarę. żeby odzyskać własne człowieczeństwo, odrąbał sobie nogę na „lesopowale”. Jego żonę i dwoje dzieci skazano na zsyłkę do Środkowej Azji — Dimka me wiedział, co się z nimi stało. Sadowski natomiast trwał do końca w swoich komunistycznych poglądach i gardził ludźmi. Schorowany M. nigdy się me skarżył, choć cierpiał ból i głód. Aresztowano go we wrześniu 1939 r. Jego żonę zesłano również w głąb Rosji. Modlił się często, jednak nigdy za oprawców, których nie uważał za łudzi. Boże Narodzenie 1941 r. Grudziński spędził w „trupiarni”. Wspomina wzruszającą chwilę, kiedy pani Z. ofiarowała każdemu Polakowi chusteczkę z wyhaftowanym orzełkiem, gałązką jedliny, datą i monogramem. Wydzieloną częścią tego rozdziału jest Opowiadanie B. — relacja nauczyciela gimnazjalnego, Polaka, na temat metod prowadzenia śledztwa, oskarżeń, pobytu w celi śmierci. Po dwu miesiącach, zamiast przewidywanego wyroku, doczekał informacji, że nie będzie sądzony. Zorientował się, że zaszły jakieś polityczne zmiany. Gdy przebywał w grupie 123 więźniów w obozie karnym w Aleksiejewce, odmówił wraz z innymi pracy, domagając się zwolnienia na mocy amnestii. Pod wpływem zaskoczenia więźniów odesłano do Kruglicy, a B. jeszcze później do Jercewa. Teraz wraz z innymi czeka na śmierć lub uwolnienie. Ural 1942. Grudziński został zwolniony z obozu 19 stycznia 1942 r. Odprowadzany przez Dimkę i panią Olgę opuścił żonę i dojechał koleją do Wołogdy. Nie wysłał kartki pocztowej od Iganowa do jego rodziny—bał się powrotu do obozu. Nocował na dworcu a w dzień żebrał o pożywienie w mieście. Kolejny etap to stacja Buj, a potem podróż do Swierdłowska. W wagonie przechowały go moskiewskie robotnice jadące na Ural. Autor był im wdzięczny za to, że uszanowały w nim człowieka. W Swierdłowsku odwiedził rodzinę generała Krugłowa, gdzie pozwolono mu się umyć, nakarmiono, ale nie przenocowano z obawy o nowe represje. Na dworcu poznał urodziwą Gruzinkę Fatimę Sobolewą, podróżującą z biletem partyjnym, która wracała od rannego męża. Chciała zabrać Herlinga do siebie do Magnitogorska. Nie wierzyła w opowieści o życiu w obozie. Po przedostaniu się do Czelabiftska zasięgnął informacji o polskich oddziałach. Następnie, wraz z innymi Polakami, Grudziński odbył podróż przez Orsk, Orenburg, Aktiubińsk, Aralsk, Kyzył Orda, Arys, Czimkent, Dżambul, Lugowoje. 12 marca wstąpił do dziesiątego pułku artylerii lekkiej, dziesiątej dywizji piechoty w ługowoje (312). Jego pułk przewieziono pociągiem do Krasnowodzka nad Morzem Kaspijskim. 2 kwietnia znalazł się w Pahlevi (poza granicami wrogiego mu kraju — Związku Radzieckiego). Epilog: upadek Paryża. Ostatni rozdział książki rozpoczyna motto z przywoływanych już Zapisków Dostojewskiego: Trudno sobie wyobrazić, do jakiego stopnia można skazić naturę ludzką (314). Autor, który dowiedział się o upadku Paryża w czerwcu 1940 r. w Witebsku, przypomina sobie teraz ten czas i dzieje poznanego wtedy żyda z Grodna. W czerwcu 1945 r. znowu spotkał tego człowieka w Rzymie. Dawny współwięzień zwierzył mu się z tego, że będąc w obozie, obciążył fałszywym zeznaniem czterech niemieckich komunistów, by ratować siebie. Tamci zostali rozstrzelani. Od kogoś, kto poznał życie w łagrze, oczekiwał zrozumienia. Tymczasem, po trzech latach spędzonych na wolności, Grudziński nie zdobył się na to. Rozmówca „Wyszedł z drzwi hotelu, jak ptak Z przetrąconym skrzydłem przefrunął przez jezdnię i nie oglądając się za siebie, zniknął w kotłującym się tłumie. (322) — tymi słowami, uzupełnionymi dopiskiem: Lipiec 1949— lipiec 1950 kończy się inny Świat. Czas i miejsce akcji Książka powstała w ciągu roku. Obejmuje wydarzenia, które rozegrały się kilka lat wcześniej —jest więc retrospektywną relacją z trudnego okresu spędzonego w sowieckim łagrze. Akcja utworu toczy się od lata 1940 r. (areszt w Witebsku) do czerwca 1945 r. (spotkanie z dawnym współwięźniem w Rzymie). Sam pobyt w jercewskim obozie trwał blisko dwa lata. Po uwohńeniu (20 stycznia 1942 r.) Grudziński rozpoczął długą wędrówkę z licznymi przesiadkami i postojami, by dotrzeć do polskich oddziałów zbrojnych. Ten etap jego losów (potraktowany skrótowo) również został przedstawiony w książce Inny Świat.

0 comments Author: admin Filled under: Dwudziestolecie

“Jest się takim, jak myślą ludzie, nie jak myślimy o sobie my.” Skomentuj te słowa, odwołując się do dziejów Zenona Ziembiewi

Zenon Ziembiewicz był synem żanci i Waleriana Ziembiewiczów. W momencie rozpoczęcia akcji powieści dowiadujemy się, że popełnił samobójstwo, czego powodem był w dużej mierze skandal obyczajowy (związek z Justyną Bogutówną, córką kucharki państwa Ziembiewiczów). Pisarka stara się odtworzyć koleje życia bohatera i pokazać uwarunkowania społeczne, towarzyskie, obyczajowe, wreszcie indywidualne cechy samego Zenona, które stały się powodem jego postępku. Naczelną cechą charakteru Zenona wydaje się być jego skłonność do kompromisów, prawdopodobnie odziedziczona po matce. Poddaje się sytuacji, okolicznościom, otoczeniu. Jego intencje są niewątpliwie szlachetne, brak mu jednak siły, konsekwencji w działaniu. Te cechy ujawniają się już w trakcie jego studiów w Paryżu. Związek z nieuleczalnie chorą Adelą kończy się wyjazdem bohatera z Francji. Nie okłamuje dziewczyny, otwarcie mówi, że jej już nie kocha. Jego rola polega na tym, że pozwala się darzyć uczuciem, a wyjazd tuż przed śmiercią Adeli jest dowodem chłodu i obojętności wobec niej, kompromisu wobec sytuacji, w jakiej się znalazł i uległości wobec okoliczności. Następnym aktem poddania się losowi jest romans z Justyną. Zenon specyficznie odbiera świat, uważa, że rzeczywistość narzuca pewne sytuacje, okoliczności, ludzi, których można tylko biernie przyjmować. Ulega więc atmosferze wolności, swobody, letnich wieczorów, lenistwa i spokoju, przesyconej subtelnym erotyzmem i zostaje kochankiem Justyny. Nie kocha dziewczyny, nic do niej nie czuje, ich związek to efekt zbiegu okoliczności. Podobne zbiegi okoliczności towarzyszą jego całej karierze zawodowej. I w tej sferze życia bohater poddaje się sytuacji. Rezygnuje z własnego zdania i, będąc redaktorem “Niwy“, pozwala na manipulacje wiadomościami, przekłamania i półprawdy. Właśnie uległość jest cechą, dzięki której Zenon zostaje prezydentem miasta. Dla naprawdę wpływowych ludzi jest on po prostu wygodny na tym stanowisku. Właściwie nie ma sprawy, w której bohater sam, bez niczyjej pomocy, podjąłby decyzję. Jest bierny. Oczekuje przyzwolenia, aprobaty, wybaczenia i w tym jest podobny do ojca, którego kiedyś potępiał za to samo. Związek z Elżbietą jest możliwy tylko z powodu wielkiej miłości, jaką ona darzy Zenona. W imię tego uczucia wybacza mu jego romans z Justyną, a nawet toleruje go. Podobnie mocnym uczuciem darzy Ziembiewicza Justyna Bogutówna i wydaje się, że obydwie dostatecznie zdają sobie sprawę z chwiejności woli Zenona. Wiedzą, że nie mogą liczyć na jego ostateczny wybór między nimi. Nie można powiedzieć, że Zenon świadomie i z miłości wybrał Elżbietę. Gdyby Justyna miała pozycję i wykształcenie Elżbiety, być może to ona zostałaby jego żoną. Uległość, kompromisowość, bierność są powodem przekraczania przez Ziembiewicza kolejnych granic: postępuje niemoralnie, wyrzeka się swojego zdania, poglądów, rezygnuje z indywidualności, z własnego, wewnętrznego świata. Wreszcie staje wobec pustki i samotności i chyba to jest główny powód samobójstwa bohatera. Omawiając sylwetkę Zenona Ziembiewicza często przytacza się zdanie, które wypowiedział: “Jest się takim, jak myślą ludzie, nie jak myślimy o sobie my, jest się takim, jak miejsce, w którym się jest“. Koleje losu tego bohatera zdają się być autorskim komentarzem Nałkowskiej dotyczącym tego zdania: jest granica, do której można przyjmować narzucane przez otoczenie fakty, okoliczności, warunki. Po jej przekroczeniu można tylko zostać człowiekiem bez zasad i znaleźć się w próżni. Według Nałkowskiej osobowość człowieka nie istnieje w ukształtowanej, gotowej formie, człowiek zmienia się i kształtuje w zależności od ludzi, zdarzeń, okoliczności i warunków życiowych. Nie człowiek przekształca rzeczywistość, ale rzeczywistość przekształca człowieka.

0 comments Author: admin Filled under: Dwudziestolecie